Marketing wchodzący według Franka Underwooda: Czego może nas nauczyć bohater serialu „House of Cards”

Nie tak dawno cały świat zobaczył kolejny, już piąty sezon jednego z najbardziej spodziewanych i, bezspornie, najważniejszych serialów teraźniejszości – „House of Cards”. Żeby połączyć przyjemne i korzystne, a same – porozmawiać o ulubionym seriale i dowiedzieć się coś korzystnego dla siebie, rozpatrzymy bohatera Kevina Spacey – Franka Underwooda – i jego sukces jako skuteczną strategię inbound-marketingu.

„Po co?” – zapytasz.

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, rozpatrzymy „wchodzącą” anatomię Franka.

1. Frank Underwood zawsze mówi do swoich odbiorców.

„House of Cards”, jak już na pewno wiesz, jest remake’em brytyjskiego oryginalnego miniserialu, w którym była pokazana niepozorna historia Fransisa Urkharta, staromodnego, ale bardzo przemyślnego członka partii konserwatywnej, którego manewry polityczne oraz wprawne lawirowanie między parlamentem brytyjskim a własną korzyścią pozwoliło mu dostać się wysokiej pozycji. Ale zanim serial trafił w Stany, producenci zadbali o tym, żeby show zwracało się do grupy docelowej – Amerykańców.

Remake House of Cards - Marketing wchodzący

Zamiast „uosobienia zła”, którym był Ian Richardson, przed nami powstaje podstępny i opętany makiawelskimi planami kongresmen Frank Underwood.

Co w końcu? Serial bije wszystkie możliwe rankingi popularności i przyciąga do siebie uwagę amerykańskiego i nie tylko narodu.
Trzeba rozumieć, że serial osiągnął sukces nie przypadkiem. Netflix przebadał dane swojej 50-milionowej publiki w stanach, żeby wyznaczyć jakie typy show są popularne. Ale to dopiero początek. Dla różnych typów użytkowników Netflix, były stworzone różne zwiastuny. Na przykład, jeśli imponują Ci silne żeńskie charaktery, to, najprawdopodobniej, był Ci zaproponowany zwiastun z Clare Underwood. Jeśli podobają Ci się filmy z Cavinem Spacey, to pokazywali Ci ten zwiastun, gdzie ten aktor pojawia się najczęściej.

Netflix nie tylko zaadaptował serial dla widzów, ale i zwiastuny dla różnych grup docelowych. Przyczyna w tym, że firma doskonale wie o ważności demonstracji widzom relewantnych treści, co i pozwala je sprzedawać. To utrzymuje uwagę konsumentów i spiąć ich jako aktywnych widzów.

Bardziej głębokie rozumienie Twoich klientów pozwoli Ci pozyskiwać tą grupę docelową, z której chcesz pracować.

2. Frank Underwood błyskotliwie wkłada podwójny sens w swoje kampanie socjalne

W stanach nawet był popularny hashtag #FU2016, który, niewątpliwie, dotyczył wyborów i uczestnictwa w nich protagonistę serialu – Franka Undersooda. Biorąc pod uwagę to, że Frank, tak naprawdę jest głównym złodziejem, który bardzo lekko mówi całemu światu i amerykańskiej demokracji ”fuck you”, nie ciężko będzie zrozumieć, że hashtag ma i inny sens i sugeruje same na takie ciężkie fabularne zmiany nowego sezonu.
Taka dwuznaczność pozwala wyróżnić się wśród konkurentów i pozostać w pamięci u grupy docelowej. Każda firma może osiągnąć taki wynik, jeśli weźmie Franka jako przykład.

Marketing wchodzący

Czytaj także: 6 lekcji z optymalizacji konwersji od „Gry o Tron”

3. Frank cały czas mówi prosto do widzów

Przyznaj szczerze: Kibicować za złodzieja przez cały serial – nie jest łatwo. Tylko nie kiedy tym złodziejem jest Frank Undersood. Przyczyna, dlaczego nam jest łatwo stać na jego stronie, nawet jeśli nie jesteśmy zachwyceni niektórymi jego czynami, jest w nawiązanych między nim a widzami relacjami intymnymi.

Inbound Marketing - House of Cards

On zwraca się do widzów bezpośrednio i wykrywa wszystkie swoje tajemnice i zewnętrzny ustrój swojego złowieszczego umysłu.

Jego monologi – jeden z elementów show, co robi go tak osobliwym. Frank zwraca się prosto do Ciebie i poświęca w swój punkt widzenia tej czy innej sytuacji. To robi serial takim osobistym i prawdziwym.

Przy tworzeniu wchodzącej kampanii reklamowej zrób jak Frank i podziel się swoimi pomysłami w bardziej osobisty sposób, i to naprawdę pomoże Ci przyciągnąć uwagę klienta.

Czytaj takżeSkuteczny sposób na optymalizacje konwersji który działa

Podsumowanie

Frank Underwood – absolutnie nie ta osoba, z której warto brać przykład i pokazywać dzieciom, ale jeśli zaczniesz stosować niektóre z jego zasad – osiągniesz sukces, za który nie będzie wstyd.

Spodobał Ci się artykuł?
Udostępnij go i zostaw komentarz!

Spodobał Ci się wpis?

Udostępnij go!
To pomaga nam rozwijać się i dawać Ci jeszcze więcej wartości!

Facebook
Google+
Twitter
LinkedIn

Czytaj więcej

Close Menu